Trochę o retuszu…

Posted on Paź 31, 2018 in Uncategorized
Trochę o retuszu…

Witaj na mojej stronie. Jeżeli czytasz ten post z pewnością jesteś ciekaw mojego podejścia do retuszu jakie stosuję w swojej codziennej pracy głównie z cyfrową fotografią portretową. Pozwolę sobie napisać „parę” luźnych  zdań na podstawie swojego doświadczenia. Zaznaczam, że nie uważam się za najlepszego specjalistę w dziedzinie i chciałbym przedstawić tylko swój punkt widzenia oraz to w jaki sposób pracuję na co dzień.

Trochę historii

Retusz w fotografii nie jest niczym nowym ani złym, istnieje prawie tak samo długo jak sama szeroko pojęta fotografia. Plamkowanie, wysłanianie ( tzw. dodge & burn), korekta i modyfikacja zdjęć, negatywów istniała jeszcze na długo przed nastaniem ery cyfrowej. Usuwanie zbędnych elementów ze zdjęć ( Józef Stalin), przeklejanie głowy ( Abrahama Lincoln) nie była czymś nadzwyczajnym, na co co w dzisiejszych czasach często reagujemy „ale fotoszop !”. Tego typu komentarze możecie często znaleźć pod pierwszymi nieudanymi próbami postprodukcji fotografii początkujacych fotografów. Amatorzy na początku swojej przygody nie mają jeszcze na tyle doświadczenia i wyczucia w stosowaniu amatorskich technik. Pod odkryciu czym jest stempel i rozmycie gaussowskie zabawa się dopiero zaczyna( nie uważam tych narzędzi za złe- uważam, że często są nieodpowiednio wykorzystywane). Dawniej nie było ani stempla, ani rozmycia gaussowskiego i świetnie sobie radziliśmy. 

Linie na zdjęciu po lewej są wskazówkami od fotografa dla printera jak finalnie ma  „wysłonić” odbitkę- mówiąc w dużym uproszczeniu.

Retusz

Używając słowa „retusz” mam tu w dużej mierze na myśli stronę estetyczną fotografii, a nie grafikę komputerową gdzie obraz jest tworzony praktycznie od postaw. Oczywiście nie twierdzę, że istnieją jakieś granice- bo ich nie ma i to tylko od Ciebie zależy gdzie postawisz sobie granicę i jaki będzie efekt końcowy. Osobiście praktykuję zasadę, że wszystko trzeba robić z odpowiednim umiarem i rozsądkiem. W siecii możecie znaleźć wiele przykładów gdzie grafików komputerowych ponosi fantazja tak bardzo, że to co oglądamy na zdjęciu ma mały związek z rzeczywistością. Często osoba nie mająca związku z fotografią dostrzeże, że ze zdjęciem jest coś nie tak- stąd wszelkie pokrewne tego typu stwierdzenia „ale fotoszop, to się wyfotoszopuje, wyfotoszopujesz to, w fotoszopie to się teraz da wszystko”

Jak do tego podchodzę ?

Retusz poza samym sposobem na poprawę estetyki zdjęcia jest nie raz niezbędnym narzędziem (ratunku) w przypadku gdy nie mamy całego sztabu do sesji fotograficznej tj. wizażystów, stylistów, fryzjerów itd. Wszelkie niedopatrzenia, niedoskonałości musimy „poprawić” sami- to my jesteśmy kilkuosobowym zespołem w jednej osobie. Niepożądane elementy np. odstające kosmyki włosów? nierówny makijaż ? Pomięte ubranie czy tło ?- o to wszystko powinniśmy, zadbać przed, w trakcie albo po sesji- wybór należy do Was.

Stopień postprodukcji należy dopasować do rodzaju wykonywanej fotografii jej przeznaczenia. Czas jaki powinniśmy poświęcić na retusz fotografii ( portretowej) jest wprost proporcjonalny do finalnego rozmiaru. Zdjęcie do dowodu 2 cm x 3cm, zdjęcie 200 x 200 pikseli na avatar, profilowe na portal społecznościowy ?-retusz powinien trwać kilkadziesiąt sekund, minutę góra dwie. Jednak, kiedy wiemy , że zdjęcie będzie znacznie większe( np. wystawa , druk wielkoformatowy) czas ten ulega znacznemu wydłużeniu.

Spośród milionów pikseli jakie oferują nam matryce cyfrowe można dostrzec o wiele więcej i w związku z tym musimy o to zadbać i poświęcić czas dla każdego z tych pikseli . Nie wierzysz ? Weź dwa, trzy swoje zdjęcia które uważasz za „dobre” i wydrukuj w formacie 30×40 albo większym i przyjrzyj się im dokładnie z bliska. Przeglądając zdjęcia w sieci nie dostrzeżecie 3/4 pracy jaka została włożona w retusz przez grafika/ fotografa ponieważ wrzucane zdjęcia do siecii rządzą się swoimi prawami i ograniczeniami.

Jak do tego doszedłem ?

Nie ukończyłem żadnej szkoły, kursu czy studiów fotograficznych- jestem samoukiem z wyboru. Nie chciałem aby system edukacji mi odebrał to czym się pasjonuję, zniechęcając mnie jak wiele innych. Całą swoją wiedzę czerpałem ( i nadal czerpię bo człowiek się uczy całe życie) zewsząd: książki, znajomi, internet. Ciężka praca, tysiące godzin spędzonych na ćwiczeniu, analizowaniu i poprawiania swoich umiejętności praktycznych.

Moja ekstrawertyczność, łatwość nawiązywania kontaktów, oraz inspiracja ludźmi naturalnie poprowadziła mnie w stronę fotografii portretowej- która okazałą się moją pasją. Retusz w tej dziedzinie fotografii jest praktycznie nierozłączny. W feworze po odkryciu narzędzi typu stempel czy rozmycie gaussowskie i wielu innych ciekawych suwaczków – uświadomiłem sobie, że to nie tak powinno wyglądać.W pewnym momencie zatrzymałem się w tym wszystkim i po chwili refleksji powiedziałem sobie „dość”.Zacząłem się zastanawiać jak daleko możemy się posunąć z postprodukcją w portrecie ? – zacząłem ponownie od podstaw.

Wróciłem do korzeni-fotografii analogowej- zacząłem od nowa. Wziąłem Canona , załadowalem do niego film i zacząłem jednocześnie fotografować z cyfrowym Canonem. Postawiłem sobie pewne ograniczenia aby zdyscyplinować się jeszcze przed wciśnięciem spustu migawki. Przywiązywałem coraz więcej uwagi do detali, każde ujęcie było bardziej skrupulatnie przemyślane i przygotowane. Coraz więcej pracy zajmowało samo przygotowanie do sesji niż późniejsza postprodukcja cyfrowa. Dzięki temu początkowa praca ze zdjęciem na komputerze ograniczała się do prostych zabiegów- przestałem eksperymentować z narzędziami i technikami w pogoni za tym co jest modne i popularne. Nie było to wtedy moją pracą – tak więc sam sobie dyktowałem jak zdjęcie ma docelowo wyglądać.- czego o tym piszę ?

Dlatego, że w dzisiejszych czasach najpierw wciskamy spust migawki, a potem myślimy i spędzamy (marnujemy) niepotrzebnie czas przed komputerem nie do końca wiedząc co teraz zrobić z kiepskim materiałem.. Zrezygnowałem z koloru jako, że nie miałem nad nim większej kontroli, a zdjęcia które w 90% były oglądane w sieci mogły być odbierane całkowicie inaczej niż to co jawiło się na moim monitorze- a tego nie chciałem- uznałem to za bezsens. Pomijając fakt, że fotografia barwna to całkowicie inna liga.

Obecnie

Dawniej ( teraz również ! ) retuszu negatywu czy też odbitki srebrowej spod powiększalnika przeprowadzało się poprzez m.in plamkowanie odbitki gotowej odbitki za pomocą tuszu i wysłanianie ( technika znana obecnie bardziej pod nazwą „dodge & burn o czym pisalem na samym początku), czy też bardziej „hardkorowa” wersja retusz samego negatywu. Oczywiście te same czynności możemy wykonywać dzisiaj w programie graficznym o wiele szybciej i zawsze możemy wcisnąć „wstecz” w przypadku pomyłki, co daje nam komfort pracy i poczucie bezpieczeństwa. Świat poszedł do przodu, razem z nim technologia i wymagania, tak więc pomimo pewnych udogodnień profesjonalny retusz fotografii nadal jest wielką sztuką wymagającą nie lada wprawy i doświadczenia.

Obecnie retuszu komputerowego używam w większości do zleceń komercyjnych, cyfrowych- gdzie to zleceniodawca oraz rynek stawiają nam wymagania do których w pewnym stopniu musimy się dostosować. W fotografii „artystycznej” którą wykonuje na filmach postprodukcje ograniczam do absolutnego minimum( usuwanie kurzu, proste wysłanianie i maskownie pod powiększalnikiem)- dlaczego? Bo to właśnie sama fotografia jest moją pasją i sprawia mi najwięcej przyjemności, a nie godziny spędzone przed komputerem nad retuszem. Jestem bardziej fotografem portrecistą niż grafikiem komputerowym.

Swój styl retuszu określiłbym jako nie na 100% , a raczej 70%- jest to na tyle skomplikowane dla mnie aby jednoznacznie to wytłumaczyć, gdyż każdy przypadek jest inny. Retusz opieram głównie o metodę Dodge & Burn która nie powszechnie znana. Staram się nie przekraczać bariery gdzie klasyczne zdjęcie portretowe staje się wyretuszowanym zdjęciem „high-end” typu „beauty” do kolorowego magazynu. Nie wykańczam zdjęć na „odwal się” na idę na ilość- a jakość. Skrupulatny retusz fotografii zajmuje sporo czasu- stąd często odkładam zdjęcie aby „poleżało” i wracam do niego jak mój wzrok od niego odpocznie- dzięki temu dostrzegam pewne błędy których wcześniej nie zauważyłem.

Od czego zacząć ?

Od początku i podstaw- zacznij od fotografowania- dosłownie fotografowania, zapomnij o „fotoszopie”. Fotografuj  taki sposób jakbyś nie miał możliwości późniejszej postprodukcji/ retuszu, naucz się zwracać na detale które możesz poprawić już na etapie wykonywania zdjęć- na takie na które nawet z pomocą „fotoszopa” nie masz większego wpływu. Spraw abyś był zadowolony ze zdjęcia już w momencie jego zrobienia- retusz potraktuj jako kosmetykę, a nie tworzenie zdjęcia od nowa, bądź wartość dodaną. Z czasem dojdziesz do tego i zobaczysz jak wiele rzeczy da się wyeliminować jeszcze przed zrobieniem zdjęcia.  Jak widzicie na zdjęciach powyżej retusz to dosłownie” kosmetyka”. Nie uważam tych zdjęć za doskonałe i nawet nie chcę aby były za takie uważane, każdy z Was znajdzie w nich coś co może nie spasować.Nigdy nie ukrywałem, że retusz jest dla mnie czymś normalnym, dlatego nie wstydze się jako fotograf pokazywać swoje fotografie „przed i po”

 

Zawsze możecie iść na łatwiznę: wziąć miękki softbox, rozjaśnić czyjąś twarz zrobić białą plamę, albo przepalić mocnym światłem. Możecie też odejść od modela na tyle daleko, aby jego niedoskonałości zginęły między milionami pikseli- to już zależy od Was i waszego podejścia. Nie dajcie się zwieść wielu bajkom opowiadanych  przez niektóre osoby  ( nie generalizuje)które wrzucają wymuskane zdjęcie „przed” i delikatnie poprawione  „po” sugerując, że „takie było” :)- świat nie jest idealny i musimy sobie zdać z tego sprawę.

Czas już kończyć bo mógłbym tak pisać bez końca 🙂 Nieco chaotycznie, ale mam nadzieje, że da Wam to mniej więcej pogląd na to, jak ja postrzegam i podchodzę do fotografii i retuszu. Drodzy klienci teraz już  chociaż trochę wiecie ile pracy należy włożyć w ten „prosty portret” aby Wasze zdjęcia prezentowały się pięknie na ścianach i w ramkach przez lata, a nie były tylko sezonową „Foteczką” na „fejsbuczka” 🙂

Jeżeli dotarłeś do końca to szczerze Ci gratuluję- nie jestem najlepszy w przelewaniu słów na papier- wolę rozmawiać. Dlatego też, jeżeli chcielibyście podszlifować swój warsztat z studyjnej fotografii portretowej i retuszu cyfrowego, zapraszam Was na Warsztaty :

www.aparatcaffe.pl/edukacja/im-mniej-tym-wiecej/

W wpisie możecie oglądać „przed i po” wybranych osób- niestety nie wszyscy wyrazili zgodę na pokazanie skrajnych przypadków gdzie ta różnica w retuszu była bardzo duża. Mógłbym wstawić tutaj bardziej skrajne przypadki wymagające kilkugodzinnej pracy i te mniej pracochłonne- mam nadzieje, że te kilka przykładów pomogą Was sobie chociaż trochę uzmysłowić to co chciałem Wam przekazać. Zapraszam na swojego facebooka, instagrama- obserwując profile będziesz na bieżąco z nowymi wpisami, informacjami, konkursami itd.

https://www.facebook.com/jaroshkaphotography
www.instagram.com/jaroshka/

Pozdrawiam serdecznie,
Kamil Jarosh.

 

„Im mniej, tym więcej”

Leave a Reply